 Backfire - Hunter Fest 2008 Robi się co raz chłodniej ... Ale nie pod sceną, gdzie z utworu na utwór jest co raz gorętsza atmosfera!
Swoje czterdzieści minut skrzętnie wykorzystała grupa Backfire, którą można podsumować słowami redakcyjnego kolegi: "Diabły rogate dały czadu!"
Może i nie znali języka polskiego ale na pewno dobrze znali język muzyki. I pokazali jak się gra. Ostro, szybko i bez brania jeńców.
Można by się odważyć o stwiedzenie iż zespół ten był niezłą niespodzianką tego koncertu. To nic, że ludzie ich nie znali i nie wiedziel co jest grane. Chłopaki po prostu wyszli na scenę i dobrze się bawili. A jeśli na scenie dobrze się bawi zespoół to i publika musi bawić się dobrze. I po raz kolejny to prawo się potwierdziło.
Zespół na pewno wart jest uwagi i zainteresowania. Szczerze polecamy!
 Backfire - Hunter Fest 2008
Można było tylko żałować, że to tylko czterdzieści minut. Publiczność na pewno nie miała by nic przeciwko temu by ten występ potrwał troszkę dłużej.
No ale ... W kolejce czekały kolejne zespoły spragnione pokazania zebranej publiczności jak powinno się ich zdaniem grać.
Na scenie pojawił się Frontside ... i ropętało się piekło!
 Frontside - Hunter Fest 2008
Zagorzali fani zespołu na pewno łatwo sobie wyobrażą jak to mogło wyglądać. A tym którzy na występach Frontside nie mieli jeszcze okazji być może do wyobraźni przemówi te kilka zdjęć.
 Frontside - Hunter Fest 2008
 Frontside - Hunter Fest 2008
 Frontside - Hunter Fest 2008
Oczywiście nie mogło zabaknąć stałego punktu występu Frontside ... "Ściana śmierci" jak zawsze robi przeogromne wrażenie. Zawsze się zastanawiam jak to się dzieje, że jakoś nie widać by komukolwiek stała się krzywda? A tym azem kilka osób po zderzeniu się "ścian" wylądowało na ziemi.
Ale oczywiście zadziałała solidarność zgromadzonej publik. Osoby te byskawicznie zostały postawione na nogi i obyło się bez zadeptania.
Ochrona miała pełne ręce roboty by przechwytywać za barierką "pływających" nad widownią. Mieli nawet swoich stałych klientów, którzy co rusz lądowali w ich ramionach :) Czyżby miłość?
Zapewne. Miłość do dobrej zabawy. Bo tłum pod sceną bawi się doskonale i nie widać po nim śladu zmęczenia. Wręcz przeciwnie. Z każdą chwilą chcą więcej, więcej, więcej ...
I wkrótce dostaną więcej ...
Komentarze
|