 Hunter Fest 2008 Ten dzień niby bańka mydlana musiał w końcu pęknąć. Musiał w końcu się skończyć. Dzień pełen wrażeń, dzień wypełniony dźwiękami różnorodnymi. Lepszymi i gorszymi. To oczywiście kwestia osobistych odczuć i gustu. A o gustach dyskutować nie należy, prawda?
Ale wypada podsumować występy tych kilku zespołów jakie zagrały na zkończenie dnia.A trzeba przyznać iż prezentowali sobą zupełne inne podejście do muzyki. Zupełne inne podejście do publiki czy techniki gry. To niby szczegóły na które wielu nie zwraca uwagi, ale na szczegółach zbudowany jest świat. Z tych szczegółów zbudowany jest wizerunek artysty czy zespołu.
Sami wiecie iż niektóre zespoły brzmią lepiej na scenie a gorzej na płycie. I odwrotnie. Nieliczne zespoły wypadają dobrze i tu i tu.
No dobra ... To na kim ostatnio skończylśmy? Aaa ... Widzę. No to następny w kolejności jest Rogucki czyli Coma.
Nie ukrywam iż Come darze sporą sympatią. Nie raz ich utwory gościły w moich audycjach. Nie raz ich utwory brzmiały w moich głośnikach czy słuchawkach. Kilka razy miałem okazję oglądać ich występy w różnych miejscach. Tym razem muszę stwierdzić iż ten występ był jednym z ich słabszych. Być może Rogucki nie był w pełnej formie. Być może to ja za bardzo już przywykłem do ich twórczości. Być może zespół sam sobie podniósł zbyt wysoko poprzeczkę. Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Faktem jest, że ten występ wyglądał (bzmiał) jak odrobienie pańszczyzny i do widzenia. A może to kwestia tego iż mieli do dyspozycji tylko czterdzieści minut? Być może po prostu Rogucki nie zdążył się rozkręcić ;)
 Coma - Hunter Fest 2008
Oczywiście ze strony rzeszy fanek Roguckiego posypią się namą głowę gromy. No cóż. Bć może w pełni usprawiedliwione. Zobaczymy co ędzie prezentować sobą Coma podczasz kolejnych tegorocznych koncertów. Na pewno nie odmówię sobie przyjemności pojawienia się na ich koncertach i porównania do tego co zaprezentowali wczorajszego wieczoru.
Kolejny punkt programu i pytanie. Czy da się połączyć skrzypce z muzyką hard rock'ową / metalową? Zapewnie nie jedna osoba zgromadzona przed sceną zadawała sobie to pytanie. Jeśli tylko nazwa Jelonek im cokolwiek mówiła. Osobiście twórczość Jelonka jest mi znana i jestem nią zafascynowany. Natomiast publika odpowiedź na pytanie dość szybko otrzymała.
 Jelonek - Hunter Fest 2008
Michał Jelonek wszystkim zgomadzonym dobitnie udowodnił iż skrzypce, gitara i bas mogą tworzyć wstrząsające brzmienia. Publika, która początkowo dość nieufnie obserwowała co się dzieje na scenie, dość szybko zaczeła żywiołowo reagować na dźwięki plynące ze sceny. Zywiołowo? To mało powiedziane! Jelonek dwukrotnie bisował!
 Jelonek - Hunter Fest 2008
 Jelonek - Hunter Fest 2008
Co dobre niestety zawsze szybko się kończy. Nadszedł czas na kolejnego wykonawcę czyli na scenie pojawił się Paul Di Anno.
 Paul Di Anno - Hunter Fest 2008
Tak prawdę mówiąc to liczyłem na coś wiecej po pierwszym wokaliscie Iron Maiden. Cały jego występ o ile był technicznie doskonały o tyle wszystko to brzmiało dość ... hmm ... statycznie?
Cały jego występ uratowały cztery ostatnie utwory kiedy to zaprezentował stare utwory Iron Maiden oraz cover utworu zespołu Ramones. Wtedy to wszyscy wyraźnie się ożywili.
Paul jednak był wyraźnie zadowolony i w wesołym nastroju czego dawał przykład zagadując od czasu do czasu do publicznosci. Znalazł nawet czas by zapalić ...
 Paul Di Anno - Hunter Fest 2008
Wielu czekało już jednak na (według nich) gwiazdę wieczoru czyli występ Katatoni. Zespołu, którego twórczość aż tak dobrze znana mi nie była. I chyba nie będzie ...
 Katatonia - Hunter Fest 2008
Monotonne i depresyjne granie to nie bło to czego oczwkiwałem na tego typu imprezie. Zresztą nie tylko ja. Bo z tego co zaobserwowałem to troszkę ludzi odpuściło sobie występ Katatoni i udało się na jakiś posiłek czy piwko. Oczywiście pod sceną jednak był cały czas spory tłum. Mimo wszystko Katatonia ma sporą rzesze fanów.
O ile na płytach mogą brzmieć świetnie o tyle na koncercie chyba jednak się nie sprawdzają. Perfekcyjna technika i profesjonalizm nie wystarczą do zrobienia show. Brakuje im tego czegoś ... a może to ganej przez nich muzie? A może po prostu ja się nie znam a Katatonia nie trafiła w mój gust. Zdarza się.
Za w mój gust trafiał kolejny zespół. Zespół, który nie dość, że zaprezentował full wypas profesjonalizm to jeszcze zaserwował taki show, że ... brak mi słów.
Panie i panowie! Scenę opanował wróg numer jeden pana Nowaka ... MONSPELL!
 Moonspell - Hunter fest 2008
Pan Fernando "Langsuyar" Ribeiro zaprezentował iście szatańską muzykę. Publikę z całą pewnością w czasie jego występu opetał diabeł ;)
 Moonspell - Hunter fest 2008
 Moonspell - Hunter fest 2008
Jeśli moje skromne zdanie ma jakiekolwiek znaczenie to był to zdecydowanie najlepszy występ tego dnia. Gdyby nie daj boże występ Moonspella udało się panu Nowakowi zablokować to chyba osobiście bym go pozwał do sądu za poniesione straty moralne ;)
Moonspell to klasa w klasie. Ale zespół ten nie bazuje na zdobytej do tej pory renomie. Ten zespół na scenie nie gra na pół gwizdka. ten zespół na scenie daje z siebie wszystko ... A nawet więcej.
 Moonspell - Hunter fest 2008
 Moonspell - Hunter fest 2008
Po Moonspellu w planach był występ zespołu Outside. Moim zdanie był to poważny błąd taktyczny. Występ Moonspella powinien być ukoronowaniem wieczoru. A właściwie nocy bo Moonspell zakończył granie około trzeciej w nocy.
Dlaczego konczacy dzień występ Outside był błedem? Dlatego iż publika w momencie gdy Moonspell zszedł ze sceny, zgodnie zrobiła w tył zwrot i udała się do namiotów, samochodów i hotel.
Na palcach dwóch rąk można policzyć osoby, które zostały pod sceną (nie licząc tych, którzy byli już niczego nie świadomi i smacznie spali rozrzuceni po całej okolicy pola przed sceną). I to naprawdę nie żart z tą ilością osób jakie zostały. Smutne ale prawdziwe.
Outside pokazał jednak klasę. Zagrał dla tych kilku osób. Szkoda mi ich jednak. Nie zasłużyli na takie potraktowanie.
Może bedzie to przyszłościowa lekcja dla organizatorów. Oby.
A teraz to spać ... Jutro ... A własciwie dziś też edzie się sporo działo.
Komentarze
|