| Lustracja kościoła część I: Kneblowanie Zaleskiego |
|
|
| 21.06.2006. | |
|
Nie dziwi więc że podejmuje działania mające utrzymać wiernych w przekonaniu, że jest bezgrzeszny. Z tego, żyje i nie będzie przecież sam sobie ucinał wpływu na płynąca na tace kiesę. Oczywistość nieskuteczności działań takich jak zamykanie ust Zaleskiemu, wynikająca z obserwacji tego zamiatania grzechów pod dywan, nie jest dostrzegalna dla hierarchów KK. No cóż, grzech pychy jest jednym z grzechów głównych, żeby nie rzec śmiertelnych.
Jestem jakoś dziwnie przekonany, że mleko się rozlało, i czeka nas upadek mitu kościoła katolickiego wałczącego z systemem komunistycznym. Mit ów polega na stwierdzeniu, ze KK poza nielicznymi (podawane oficjalnie 10%) przypadkami agenturalności, walczyło z byłym systemem. Te 10 % tworzy wrażenie, że pozostałe 90% dzień po dniu podkopywało fundamenty komunistycznego państwa, wykrwawiając się i po nocach tracąc wzrok przy oświetlanych świeczkami powielaczach. Nic bardziej mylnego. Prawdziwie opozycyjnych księży można policzyć na palcach jednej ręki. W takiej Łodzi, było ich zaledwie kilku, z czego „dwóch sprawiających władzy jakiekolwiek trudności” – cytat z szefa łódzkiej czwórki, pochodzący z wywiadu dla Dziennika Łódzkiego udzielonego w 2004 roku. (Jednym z nich był żyjący zreszta do dziś, ksiądz Norbert Rucki, o którym bedzie jeszcze mowa). Podobnie sprawa miała się w innych miastach, Popiełuszko, Zaleski, Jankowski, to jednostki które faktycznie stawiały się władzy. Reszta kleru, w najlepszym wypadku po ciuchu solidaryzowała się z nimi, jednak w większości, albo zupełnie nie interesowała się polityką, bądź wykonywała po prostu zalecenia przełożonych mówiące, żeby nie wchodzić w konflikt z państwem komunistycznym. Takie były dyrektywy płynące z polskich kurii, tych samych które dziś blokują lustrację i podmiatają pod dywan sprawę agentury w KK. Ba, te same kurie dystansowały się od działań księży którzy stawiali się systemowi. Trafiali oni na odległe i małe parafie, byli sekowani przy awansach, etc. Zmiana ustrojowa w 1989 roku nie przyniosła w tym względzie żadnych zmian. Do seminariów, wciąż trafiali ludzie których zadaniem było rozpracowywanie i deprecjonowanie, księży działających w opozycji w latach komunizmu. Taki na przykład Roman Kotliński, obecnie szef antyklerykalnego magazynu Fakty i Mity, został przyjęty do seminarium wbrew negatywnej opinii swego proboszcza W trakcie jego kariery seminarzysty, kuria informowana była o tym, że reprezentuje on interesy byłych służb komunistycznych. Nie przeszkodziło mu to jednak w ukończeniu seminarium. Czy za przypadek uznać, że po zakończeniu seminarium został przez władze kościelne skierowany na parafie do wspomnianego powyżej księdza Ruckiego, z ktorym służby komunistyczne miały na pieńku od lat siedemdziesiątych zeszłego wieku? Jak wytłumaczyć fakt, że kiedy Kotliński wydał sławetną książkę zatytułowaną Byłem Księdzem, łódzka kuria zabroniła atakowanym przez Kotlińskiego przedstawicielom kleru, na wytoczenie procesu przyszłemu naczelnemu Faktów i Mitów? Ponoć dla Dobra Kościoła, należało sprawę przemilczeć. jesli powstanie faktów i Mitów miało byc tym dobrem które wynikło z całej sprawy, to trzeba przyznać, że łodzcy biskupi mają naprawde duże poczucie humoru. Czy ten zakaz nie przypomina czasem tego który otrzymał od krakowskich władz kościelnych ksiądz Zaleski? PS. Ze sprawa Kotlińskiego związana jest jeszcze jedna ciekawostka. Otóż jednym z promotorów oraz współpracowników Faktów i Mitów jest Grzegorz Piotrowski, zabójca księdza Popiełuszki. Co ciekawe, na początku lat osiemdziesiątych, Piotrowski pracował w łódzkim departamencie IV służby bezpieczeństwa (pion odpowiedzialny za rozpracowywanie kościoła), i był oficerem który zajmował się między innymi urabianiem księdza Norberta Ruckiego, do którego na parafię po seminarium trafił Kotliński. Piotrowski awansował do Warszawy na krótko przed zabójstwem Popiełuszki, a wkrótce po tajemniczej śmierci jednego z księży z parafii Ruckiego, którego ostatni raz żywego widziano w towarzystwie właśnie Piotrowskiego. rafał hubert
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 1238 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






Działania księdza Isakowicza-Zaleskiego, mające odsłonić agenturalność księży krakowskiej kurii, zostały zablokowane przez krakowską kurię. To akurat nie dziwi. W powietrzu wiszą duże nazwiska, przy których ksiądz Maliński, czy oswobodzony ostatnio z grzechu ksiądz Czajkowski to betki. KK boi się prawdy o swej niezbyt pochlebnej przeszłości jak diabeł święconej wody.
Tegoroczna trasa będzie miała charakter szczególny, a mianowicie będzie trasą jubileuszową z okazji 20-lecia istnienia zespołu!! Tym samym postanowiono połączyć doroczną trasę AGT z owym wydarzeniem. Będzie to nie lada gratka dla miłośników grupy Closterkeller!
W Upside Down zawsze najważniejsza była, jest i będzie muzyka. Jesteśmy z Bydgoszczy i lubimy się nieźle spocić na koncercie. Nie zajmujemy się zmienianiem świata na lepsze!!! Sami podejmujemy wszelkie decyzje dotyczące zespołu, ale nie określamy się jako kapela niezależna, ponieważ w dzisiejszym świecie to słowo to abstrakcja. W życiu prywatnym jesteśmy zwykłymi
konsumentami, pracującymi dla wstrętnych kapitalistów, aby mieć kasę na życie i granie, i niczym nie różnią się od milionów młodych ludzi przemierzających codziennie nasze ulice.


