Polska scena w natarciu. Fisz Emade Tworzywo zagrają przekrojowy materiał ze swoich pierwszych płyt. Uznani, czyli Kapela Ze Wsi Warszawa i CKOD zaprezentują nowe wydawnictwa, a UL/KR oraz Pablopavo i Praczas przyjadą do Gdyni ze swoimi debiutami. Zagraniczny skład poszerzają dziś zespoły SOJA i The Ting Tings.
Fisz Emade Tworzywo MEDLEY
Bracia Waglewscy to stali goście festiwalu Open'er, zarówno ze swoim hiphopowo-eksperymentalnym obliczem, jaki i rockowym pod postacią Kim Nowak. Tym razem Bartek i Piotr Waglewscy z zespołem pojawią się na scenie, by przypomnieć fanom utwory ze swoich pierwszych trzech płyt oraz materiał, który jest jakby powrotem do początków kariery, a na pewno do muzycznych fascynacji z młodzieńczych lat, czyli ubiegłoroczne "Zwierzę bez nogi". Wydane na przestrzeni niecałych trzech lat albumy "Polepione Dźwięki", "Na Wylot" i "F3" weszły do klasyki polskiego hip-hopu, za sprawą inteligentnych tekstów Fisza i produkcji Emadego, z początku opartej na samplach a później coraz bardziej odchodzącej w stronę żywego grania. Singlowe "Bla Bla Bla", "30 Cm" czy "Sznurowadła" budowały muzyczną tożsamość środowiska skupionego wokół wpływowych kulturowych mediów - nieodżałowanej Radiostacji i tzw. starej "Machiny". W ubiegłym roku, po ponad dekadzie, Fisz i Emade postanowili wrócić do pionierskiego brzmienia. Dzięki albumowi "Zwierzę bez nogi" udało się to im ze świetnym skutkiem.
Legendarny spektakl "Anioły w Ameryce" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego powraca na afisz. Pierwsze przedstawienia już w lipcu, tylko na Open'erze!
"Anioły w Ameryce" to spektakl, który od premiery w 2007 roku zagrany został niespełna 50 razy. W tym roku powraca na afisz na festiwalu Open'er! Ta wyjątkowa prezentacja to wyczekiwany powrót tytułu poruszającego najistotniejsze dla teatru Krzysztofa Warlikowskiego tematy związane z wykluczeniem i poczuciem winy. Wspaniały, epicki tekst Tony'ego Kushnera to głęboka analiza duszy amerykańskiej, urastająca w spektaklu Warlikowskiego do uniwersalnej wizji miłości w czasach zarazy, miłości homoseksualnej, która ujawnia pokłady zła w nas. "Anioły w Ameryce" to także gwiazdorska obsada. Na scenie, podczas Open'era, zobaczymy:
Stanisławę Celińską, Magdalenę Cielecką, Maję Komorowską, Maję Ostaszewską, Danutę Stenkę, Andrzeja Chyrę, Rafała Maćkowiaka, Zygmunta Malanowicza, Jacka Poniedziałka, Macieja Stuhra i Tomasza Tyndyka.
"Anioły w Ameryce" będą grane przez wszystkie dni festiwalu, czyli od 4 do 7 lipca włącznie. Przedstawienie rozpocznie się o 12.00 (wejście od 11.30), potrwa 5 godzin i 40 minut łącznie z jedną 30-minutową przerwą. Specjalnie na potrzeby Nowego Teatru organizator festiwalu Open'er przygotowuje ogromny namiot o wielkości 1500 m2, pod którym zmieści się trybuna na 500 osób. Namiot-teatr stanie na tyłach Main Stage, przed głównym wejściem na festiwal od strony ulicy Zielonej. Oznacza to, że na spektakl będzie można dotrzeć wyłącznie specjalną komunikacją autobusową, bądź pieszo z pola namiotowego i miasta. Wstęp na spektakl będzie możliwy za okazaniem ważnej opaski festiwalowej!
Takie ogłoszenia nie zdarzają się często! W czasie tegorocznego Open'era publiczność wysłucha kompozycji ze wspólnego albumu Krzysztofa Pendereckiego i Jonny'ego Greenwooda z Radiohead. W Gdyni zagra także amerykańska formacja The Mars Volta, która kilka dni temu wydała swoją nową płytę.
The Mars Volta
Jeśli w muzyce istnieje odpowiednik prozy Thomasa Pynchona, to z pewnością jest nim zespół The Mars Volta. W książkach jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy mamy przecież główny wątek, choć czy zawsze doprowadzony do końca tak jakby życzył sobie tego czytelnik? Niezwykła erudycja autora, bogaty język, dziesiątki tematów pobocznych (choć cały czas połączonych z właściwą akcją), skomplikowane sformułowania i specjalistyczne zwroty, a wreszcie paranoiczna atmosfera. Zupełnie, jak w niepokojących utworach The Mars Volta, dla których bazą jest rock progresywny, choć jednocześnie w ciągu kilku minut potrafią zahaczyć o tuzin innych gatunków muzycznych. Jakieś różnice? Jak wygląda Pynchon, wie zaledwie kilka osób na świecie, jak wyglądają muzycy The Mars Volta, wiedzą wszyscy.
Dwie charakterystyczne fryzury afro należą do Omara Rodrigueza-Lopeza oraz Cedrica Bixlera-Zavali, którzy przez lata związani byli z legendarną formacją At The Drive-In z teksaskiego El Paso. Początki The Mars Volta datuje się na rok 2001, kiedy to At The Drive-In przechodziło do historii, a Rodriguez-Lopez i Bixler-Zavala coraz więcej czasu poświęcali eksperymentalnemu projektowi De Facto. Właściwy skład The Mars Volta uformował się w ciągu kilku miesięcy, co pozwoliło na częste koncertowanie oraz nagranie pierwszej EP'ki zatytułowanej "Tremulant", która do tej pory jest jedynym oficjalnym wydawnictwem The Mars Volta nagranym z basistką Evą Gardner. To intensywne dwadzieścia minut muzyki oraz sława poprzedniego zespołu pozwoliły The Mars Volta na zgromadzenie w studiu doborowej ekipy. Debiutancka płyta "De-Loused In The Comatorium" została zarejestrowana pod czujnym okiem supergwiazdy produkcji - Ricka Rubina, a w studiu muzykom towarzyszyła - ówczesnego składu Red Hot Chili Peppers. Flea grał na basie, John Frusciante na gitarze i syntezatorze. Studyjna współpraca zaowocowała wspólną trasą koncertową u boku Red Hot Chili Peppers, podczas której, z powodu przedawkowania narkotyków, zmarł Jeremy Michael Ward, odpowiedzialny za brzmienie i manipulacje dźwiękiem, tak istotne w muzyce The Mars Volta. Wątek narkotyków pojawił się zresztą nie pierwszy raz w kontekście tego zespołu - jego członkowie wielokrotnie mieli problem z używkami, a tematem debiutanckiego albumu była historia człowieka, który zapadł w śpiączkę po przedawkowaniu morfiny i trutki na szczury. Single "Inertiatic ESP" i "Televators" do tej pory są jednymi z najbardziej oczekiwanych przez publiczność podczas koncertów The Mars Volta, a sam album jest jak do tej pory największym sukcesem komercyjnym grupy i chyba najczęściej przywoływanym przez krytyków i dziennikarzy w różnego rodzaju podsumowaniach.
Dziś w line-up'ie Heineken Open'er klasyka łączy się z nowoczesnością. New Order, autorzy najlepiej sprzedającego się tanecznego utworu wszechczasów oraz Jamie Woon, młoda twarz soulu i elektroniki, zagrają w lipcu w Gdyni.
New Order
Zespół New Order powstał w 1980 roku po śmierci Iana Curtisa, wokalisty legendarnego zespołu Joy Division. Pozostali członkowie zdecydowali o kontynuowaniu kariery pod nową nazwą i w nieco zmienionym składzie. Gitarzysta Bernard Sumner przejął obowiązki wokalisty, a Stephen Morris i Peter Hook pozostali przy swoich instrumentach (odpowiednio: perkusja i bas). Do składu dołączyła Gillian Gilbert, która stanęła, za jakże ważnym z perspektywy czasu, instrumentem - klawiszami.
New Order szybko stali się jednym z najbardziej cenionych przez krytyków zespołów lat 80-tych. Ich hit z 1983 roku, "Blue Monday" jest najlepiej sprzedającym się utworem tanecznym wszechczasów, z otoczoną prawdziwym kultem wersją na dwunastocalowym winylu. "Blue Monday" podobnie jak wszystkie albumy studyjne, kompilacje i single do roku 1990 wydane zostały przez jedną z najbardziej wpływowych wytwórni na brytyjskim rynku - Factory Records. New Order przez lata byli twarzą tej niezwykłej instytucji, która doczekała się znakomitego filmowego portretu pod tytułem "24 Hour Party People". New Order, podobnie jak Joy Division, znaleźli swoje miejsce w tej fabularnej opowieści, będącej solidnym fragmentem historii brytyjskiej muzyki. Historii budowanej przez kolejne wydawnictwa manchesterskiego zespołu. Debiutancki "Movement" bliski był jeszcze stylistyce Joy Division, ale wspomniany już singiel "Blue Monday" i album "Power, Corruption & Lies", wydane w 1983 roku przewróciły muzykę do góry nogami. Tempa nie zwalniali przez kolejnych 6 lat, publikując aż trzy klasyczne albumy: "Low-Life"; "Brotherhood" i "Technique". Ten ostatni, nagrany na Ibizie w modnej stylistyce acid house, okazał się ważnym głosem New Order w rewolucji nazwanej później ruchem rave. Dla wielu, to właśnie "Technique" jest najlepszą płytą w dyskografii New Order.
Multiplatynowe "Sigh No More" Mumford & Sons oraz nowe wydawnictwo Orbital, to kolejne płyty, których fragmenty usłyszymy na Heineken Open'er Festival 2012. W Gdyni wystąpią również The Maccabees oraz ulubieniec blogosfery Toro y Moi.
Mumford & Sons
Tydzień temu zagrali na kolacji dla prezydenta Obamy i premiera Camerona, w sobotę zaprezentowali nowy utwór podczas festiwalu SXSW, a dziś trafiają na plakat kolejnej edycji festiwalu Open'er - Mumford & Sons.
Choć od premiery albumu "Sigh No More" minęło już prawie dwa i pół roku, Mumford & Sons nadal generują niezwykłe zainteresowanie i skutecznie powiększają grono fanów zakochanych w ich folk-rockowych piosenkach. Nie są ze Stanów ani z angielskiej prowincji. Wychowali się w Londynie i tam u boku Laury Marling czy Noah & The Whale budowali lokalną scenę folk rocka, która stałą się prawdziwym ewenementem. Zespoły z najbardziej kosmopolitycznego miasta świata, gdzie nowe brzmienia rodzą się co kilka dni, sięgnęli po tradycję, która laptopy i syntezatory zamieniła na bajno i mandolinę. Ciężko ustalić jeden moment, który stał się trampoliną dla Mumfordów. Należy wskazać chyba konsekwencje i setki koncertów, czyli prawdziwą pracę u podstaw, która przyniosła niespotykane efekty. "Sigh No More" został nagrany na wypożyczonych instrumentach i wyprodukowany przez Markusa Dravs'a, współpracownika m.in. Coldplay i Arcade Fire. I choć po 30 miesiącach od premiery album nigdy nie znalazł się na 1 miejscu listy Billboardu i UK Top 40, sprzedał się na całym świecie w ponad 3 milionach egzemplarzy, największe nakłady generując właśnie na Wyspach i w USA. Nawet w ubiegłym roku był jedną z najchętniej kupowanych płyt z gatunku rock. W raz z sukcesem przyszły nagrody. BRIT Award 2011 dla najlepszej płyty było jedynie formalnością. Zespół był także nominowany do 6 nagród Grammy. Aż 4 statuetki mogło zdobyć nagranie "Tha Cave" i mimo, że galę rozdania tych najcenniejszych nagród Mumford & Sons opuszczali z pustymi rękoma - Ameryka była ich. Młodym zespołom zza Atlantyku zdarza się to niezwykle rzadko. Nominacja "The Cave" nie do końca oddaje fenomen jakim jest grupa Mumford & Sons. Ich debiut to nie tylko zbiór znakomitych singli z "Little Lion Man" czy "Winter Winds" na czele. To płyta, którą miliony ludzi kupowały, by na własne uszy przekonać się, że to 48 minut jest idealną całością.
Jak co roku Heineken Open'er Festival ma przyjemność udostępnić organizacjom non-profit przestrzeń do prezentacji.
Strefa NGO podczas Heineken Open'er Festival to wyjątkowe forum aktywizacji społeczno-kulturalnej, skupionej na terenie specjalnie zaaranżowanego miasteczka. Poza prezentacjami oraz kampaniami informacyjnymi znaleźć można tu szereg atrakcji edukacyjnych, warsztatów, pokazów, a także konkursów dla festiwalowiczów. Każdego dnia gospodarze miasteczka wciągną publiczność w wir aktywności w ważnych tematach społeczno-obywatelskich. Nie bądź obojętny. Dotychczasowe doświadczenia utwierdzają nas w przekonaniu, że Strefa NGO wpisała się już na stałe w przestrzeń festiwalu i jest opiniotwórczym oraz owocnym miejscem promocji III sektora.
Zapraszamy wszystkie zainteresowane organizacje do przedstawienia oferty stoiska informacyjnego i planowanych działań, związanych z obecnością na festiwalu. Warunkiem udziału w konkursie jest przesłanie pocztą elektroniczną na adres
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
dokładnie i czytelnie wypełnionego kwestionariusza konkursowego, który można pobrać ze strony www.opener.pl/ngo.html
Zgłoszenia przyjmowane są od 12 marca do 30 kwietnia. Do 17 maja 2012 zostaną ogłoszone na stronie www.opener.pl nazwy organizacji zaproszonych do udziału w Strefie NGO podczas Heineken Open'er Festival.
The Kills, M83, Major Lazer i Dry the River zagrają na Heineken Open'er Festival!
Dla The Kills będzie to pierwszy koncert w Polsce! M83 wracają na Open'era po świetnie wspominanym występie w 2009 roku. Major Lazer dołączają do składu World Stage a Dry the River przywiozą polskiej publiczności swoją świetną debiutancką płytę "Shallow Bed".
The Kills
Trudno uwierzyć, że The Kills jeszcze nigdy nie zagrali w Polsce. Są jednym z filarów wytwórni Domino, dla której nagrywa inna z tegorocznych gwiazd Open'era - Franz Ferdinand. Amerykanka Alison Mosshart i Brytyjczyk Jamie Hince przybrali dość absurdalne pseudonimy, odpowiednio VV i Hotel, i zadebiutowali w 2003 roku, z miejsca spotykając się z porównaniami do The White Stripes. Damsko-męski duet, instrumentarium, które można zmieścić w bagażniku większego samochodu, aura tajemniczości otaczająca muzyków i ich relację. Nie zgadzały się tylko role. W The Kills śpiewa kobieta, a odstępstwa od normy są wyjątkiem, zupełnie ja u The White Stripes. Surowa "Keep On Your Mean Side" ukazała się na dodatek dokładnie tego samego dnia co opus magnum The White Stripes - "Elephant". Ba, obie płyty były nagrywane nawet w tym samym studiu. Za kilka lat drogi tych dwóch zespołów znowu miały się przeciąć, ale na razie The Kills, swoją drugą płytą "No Wow" postanowili uciec z biało-czerwonej szuflady małżeństwa White. Nagrana w zaledwie dwa tygodnie była mniej garażowa, a bardziej motoryczna, trochę w stylu punkowych zespołów Nowej Fali, co było także zasługą produkcji, pozbawionej zupełnie znanego z debiutu charakteru lo-fi.
Powracający po kilku latach Bloc Party, legendarni Public Enemy, szaleni Gogol Bordello, futurystyczna Janelle Monáe i debiutująca na Open'erze Nosowska to ogłoszeni dziś wykonawcy!
Bloc Party
Wracają! Po ponad trzech latach koncertowego i studyjnego milczenia autorzy "Silent Alarm" ponownie zawładną festiwalowymi scenami w całej Europie. Jako że debiutowali w szczycie tzw. Nowej Rockowej Rewolucji szybko znaleźli się w kręgu zainteresowań przeróżnych mediów, choć od początku nie pasowali do szablonu młodego brytyjskiego zespołu: z czarnoskórym wokalistą, bez skandali i taniej promocji, skupieni na muzyce, ze świetnym młodym producentem - Paulem Epworthem, który odpowiada obecnie za sukcesy Adele czy Florence & The Machine. To Epworth nadał kierunek ich pierwszym singlom i w końcu debiutanckiej płycie "Silent Alarm", która ukazała się w lutym 2005 roku deklasując konkurencję, i po kilku miesiącach okupując listy najlepszych płyt roku na pozycji pierwszej. Perfekcyjne kompozycje w rodzaju "Helicopter" czy "Banquet" udowodniły, ze na Wyspach nikt nie robi lepszego pożytku z gitar niż Kele Okereke i jego koledzy, a Matt Tong przewodzi najlepszej sekcji rytmicznej od Londynu do Władywostoku. Nawet oszczędny w pochwałach dla młodych brytyjskich kapel portal Pitchfork przyznał "Silent Alarm" 8.9 punktu. Album rozszedł się do tej pory w ilości ponad miliona sprzedanych egzemplarzy i doczekał się wersji z remixami, m.in. autorstwa M83 czy Ladytron. Był to wyraz zainteresowania muzyków kulturą klubową i muzyką elektroniczną. W mniejszym stopniu ta fascynacja znalazła odzwierciedlenie na wydanym w 2007 albumie "A Weekend In The City", ale już na "Intimacy" z 2008 roku proporcja gitar w stosunku do elektroniki wypadała na korzyść te drugiej. Spotkało się to zresztą z protestami fanów, którzy nie do końca pogodzili się z nowym kierunkiem zespołu, choć trudno odmówić jakości singlom w rodzaju "Flux" czy "Mercury". Ostatnim nagraniem Bloc Party udostępnionym publiczność był singiel "One More Chance". Ukazał się w 2009 roku na chwilę przed zawieszeniem działalności. Członkowie grupy skupili się na nowych projektach. Kele Okereke nagrał mocno klubowy album "The Boxer", a gitarzysta Russell Lissack wydał płytę jako Pin Me Down. Jesienią ubiegłego roku zespół spotkał się w studiu i rozpoczął pracę nad czwartą płytą, której premiery powinniśmy spodziewać się w okolicach festiwalu Open-er. Niewiele wiadomo o samym albumie, ale jesteśmy pewni, że część nowych utworów usłyszymy na żywo, tym bardziej, że pierwszy singiel pojawi się w czerwcu.
Słowo kurtyna jest tu jak najbardziej na miejscu, ponieważ jak żadne inne kojarzy się z teatrem. A w nim w ostatnich latach dzieje się w Polsce bardzo dużo. Powstają nowe ośrodki, nowe sceny, nowe przestrzenie dyskursu. Dorobiliśmy się całej grupy wybitnych twórców: reżyserów, dramatopisarzy i aktorów, jednocześnie w opozycji do nich cały czas pojawiają się młodzi gniewni.
Polskie przedstawienia z powodzeniem wystawiane są na europejskich scenach, a najlepsze światowe spektakle pojawiają się na polskich festiwalach teatralnych. Co jednak najważniejsze, teatr znów zaczął budzić dyskusję i wprowadzać ferment w polskiej kulturze. Chcąc całkowicie świadomie włączyć się w te wydarzenia, po raz pierwszy proponujemy teatr w takim wydaniu, jaki spotkacie od 4 do 7 lipca na lotnisku Gdynia-Kosakowo. Aby sprostać temu zadaniu zaprosiliśmy do współpracy jeden z najlepszych i najciekawszych zespołów teatralnych - Nowy Teatr Krzysztofa Warlikowskiego. W specjalnie wybudowanych przestrzeniach na terenie festiwalu Nowy Teatr i Open'er przedstawią kuratorską propozycję złożoną z kilku nowatorskich przedsięwzięć, które podejmują dyskusję nie tylko z istotnymi tematami społecznymi, ale również kwestionują granice teatru.
Tak jak i Nowy Teatr, w trakcie budowy swojej nowej siedziby jest także druga z zaproszonych przez nas dziś instytucji - Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Od lat obserwujemy ciągnącą się jak płot wokół terenu lotniska dyskusję na temat realizacji projektu Christiana Kereza. Z przyjemnością odwiedzamy przytulne, choć zastępcze przestrzenie Muzeum przy ulicy Pańskiej w Warszawie, uczestniczymy w interdyscyplinarnych projektach jego ekipy i z radością patrzymy na coraz większą kolekcję sztuki. Od dawna myśleliśmy o wspólnych działaniach i nawet jeśli budowa siedziby w Warszawie jeszcze potrwa, to będziemy spokojniejsi, że przez kilka lipcowych dni mogliśmy gościć Muzeum z na czele z jej dyrektorką Joanną Mytkowską na naszym festiwalu, pokazując razem najlepsze prace inspirowane muzyką.
"Jesteśmy już dużą europejską imprezą. Teraz czas na chwilę przystanąć i zastanowić się, co dalej. Przejść do kreacji. Wyjść z jeszcze większą liczbą własnych inicjatyw. Zaoferować nową jakość. (...) Jestem pewien, że się nam to uda. Przyszłość Open'era zapowiada się fascynująco."
Tak kilka dni przed 10 edycją Open'era Mikołaj Ziółkowski mówił o możliwych zmianach na festiwalu. To co było sferą planów staje się właśnie rzeczywistością. Czas otworzyć przestrzeń Open'era na większą ilość pozamuzycznych działań artystycznych. Chcemy mówić o sztuce, chcemy zaprezentować ją wielotysięcznej publiczności, chcemy zamieniać przestrzeń gdyńskiego lotniska w Festiwal Muzyki i Sztuki! Ten ekscytujący projekt zaplanowaliśmy na lata, by co roku przynosić naszej publiczności współczesne dzieła sztuki osadzone w wyjątkowym otoczeniu.
W 2012 roku skoncentrujemy się na kilku dziedzinach sztuki, które intensywnie wkroczą w przestrzeń festiwalu. Dziś prezentujemy dwie części całości - nowy filmowy program w Alter Kinie realizowany we współpracy z Planet+ Doc Film Festival oraz Galerię Sztuki Open'era zainaugurowaną przez specjalną wielkoformatową realizację Maurycego Gomulickiego.
Premiera albumu zaplanowana jest na 14 maja. Tego dnia odbędzie się promocyjny koncert w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach. Na płycie znajdzie się 12 autorskich utworów utrzymanych w klimacie energicznego gitarowego rocka.
Płytę zwiastuje wydany już singiel Skrzydła, do którego powstał teledysk. Równolegle z premierą płyty ukaże się drugi singiel pt. Popiołu garść.