| "Ciemna strona księżyca" w Roskilde |
|
|
| 04.07.2006. | |
![]() Roger Waters Pierwszy ważny koncert w niedzielę odbył się w "Arenie", która przeżyła istne oblężenie. Już na godzinę przed planowanym rozpoczęciem występu Arctic Monkeys, od wejścia do strefy znajdującej się tuż pod sceną, wiła się kilkudziesięciometrowa kolejka, która przybierała na długości z każdą minutą. Dodajmy, że średnia wieku osób w niej stojących nie przekraczała na pewno dwudziestki i była niewiele niższa od wieku muzyków "Małp". Właśnie młodzież jeszcze przy strojeniu instrumentow zdobywała się na histeryczne okrzyki, które miały przyspieszyć wyjście Alexa Turnera i kolegów na scenę. Wszystko potoczyło się jednak zgodnie z określonym planem i muzycy grupy weszli luzackim krokiem na scenę o godz. 15. Arctic Monkeys nawet nie musieli rozkręcać publiczności, która dosłownie szalała na ich koncercie, słuchając prostych, wpadających w ucho utworów.
![]() The Strokes Publiczność, która przyszła na koncert nowojorskiego kwintetu, była o kilka lat starsza, ale równie histerycznie reagowała na pojawienie się swoich idoli na scenie. The Strokes dali naprawdę udany, choć nieporywający koncert, grając z luzem i klasą weteranów nurtu new rock revolution. Dodajmy, że szarmancki wokalista Julian Casablancas na okrzyki widowni: "The Strokes! The Strokes!", odpowiadał głębokim ukłonem. Grupa zaprezentowała najlepsze swoje piosenki z trzech wydanych do tej pory płyt, a były to między innymi "New York City Cops" z debiutanckiej "Is This It", "Reptilia" z "Room On Fire" czy "Juicebox "z ostatniej "First Impression Of Earth", którą otworzyli koncert. ![]() Placebo ![]() Franz Ferdinand ![]() Kaiser Chiefs Gwiazdą wieczoru - i chyba całego festiwalu - był jednak Roger Waters, były lider i basista Pink Floyd. Artysta przyjechał do Roskilde zaprezentować słynną suitę "Dark Side Of The Moon". Jak się okazało, publiczność podczas ponad 2,5-godzinnego występu, usłyszała i zobaczyła o wiele więcej. ![]() Roger Waters z zespołem ![]() Roger Waters Poruszające było zwłaszcza wykonanie nowej kompozycji artysty, która powstała po - jak to określił Waters - "nielegalnej" inwazji Stanow Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii na Irak. Utwór zainspirowało spotkanie 17-letniego wówczas Rogera z arabską rodziną, która ugościła młodego autostopowicza, okazując mu - jak powiedział Waters - "prawdziwe serce". "To spotkanie zmieniło moje życie" - podkreślił po chwili. Dodam, że każdy utwór wykonywany podczas niedzielnego koncertu, opatrzony był wyjątkowymi wizualizacjami na telebimach oraz pokazami pirotechnicznymi. A sam Waters? Zawsze wydawało mi się, że granie koncertow to dla niego kara. Jednak w Roskilde był w doskonałym humorze - uśmiechał się do fotoreporterów, machał fanom, spacerował wzdłuż i wszerz sceny, zdobywał się na dłuższe monologi... A na koniec wykonał na żywo w całości "Dark Side Of The Moon" - ten występ na pewno większość zgromadzonych zapamięta do końca życia... Także ja, choć do fanów Pink Floyd się nie zaliczam. Źródło: Interia.pl
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 313 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|













7.02.2009 Warszawa
Alternative, Industrial, Experimental - to najczęściej pojawiające się określenia opisujące muzykę wrocławskiego zespołu Co.In. Zespół wydał właśnie na wpół chałupniczą metodą płytę pod tytułem "Plan B". Płytę, którą można swobodnie określić mianem płyty nowoczesnej, pomysłowej i świetnie wyprodukowanej. I dzięki temu właśnie zespół ten znalazł u nas swoje miejsce w dziale "Zespół Tygodnia" 


