| Czterech ewangelistów rocka |
|
|
| 17.07.2006. | |
|
"Według The Rolling Stones" - historia największego rockowego zespołu świata opowiedziana słowami jego muzyków. Plus parę smacznych niespodzianek. ![]() Mick Jagger Wywiady, które złożyły się na książkę, przeprowadzone zostały podczas trasy koncertowej "Forty Licks" cztery lata temu. Trudno było o lepszy moment - Stonesi podsumowywali przecież na niej 40 lat swojej działalności. Może dlatego tak łatwo i dobrze mówiło im się o przeszłości. Nie tylko o historii zespołu. Także swojej prywatnej. Przypominają swoje dzieciństwo, podają mnóstwo faktów, które głębiej pozwalają spojrzeć zarówno na ich samych drogę do statusu gigantów popkultury, jak i na drogę całego pokolenia, które najpierw zamieniło lata 60. w dekadę "swinging London", przygotowując grunt pod epokę flower power. Kapitalne są zwłaszcza obserwacje Keitha Richardsa. Podszyte odrobiną sarkazmu obrazki z Anglii lat 50., biednej, ponurej, zmęczonej wojną. I śmiertelnie nudnej. Po przeczytaniu wspomnień gitarzysty Stonesów łatwiej zrozumieć, jak wielkim objawieniem dla niego i jego rówieśników musiał być pstrokaty świat rock and rolla, a na dobrą sprawę cała amerykańska popkultura. Właśnie dzięki takim obrazkom tę książkę daje się czytać jak coś więcej niż tylko historię zespołu rockowego. To wspaniały, widziany od środka, z samego epicentrum wydarzeń obraz przemian zachodzących w kulturze masowej ostatniego pół wieku. Choć przede wszystkim - nie ukrywajmy - to wspaniała gratka dla fanów The Rolling Stones. Niezwykły, wnikliwy portret grupy i jego muzyków, którzy sami obnażają się przed nami. Jest tu cała masa ciekawostek dla najbardziej oddanych wielbicieli. Padają dziesiątki nazwisk artystów podziwianych przez Richardsa czy perkusistę Charliego Wattsa. Padają szczegóły dotyczące konkretnych sesji nagraniowych czy tajemnice związane z komponowaniem poszczególnych utworów. Dużo bardziej interesujące są jednak drobne niuanse psychologiczne, które wyłaniają się z poszczególnych wypowiedzi. Mick Jagger jakby częściej i chętniej mówi o sobie. Wydaje się też, że traktuje się dość poważnie. Keith tymczasem ma więcej luzu. Częściej patrzy poza czubek własnego nosa, słucha innych ludzi, często okazuje się mocno autoironiczny. Tę mozaikę osobowości kapitalnie uzupełniają przeplatające kolejne rozdziały eseje ludzi, którym na przestrzeni kilkudziesięciu lat dane było zetknąć się ze Stonesami i ich muzyką. Wypowiedzi współpracowników, przyjaciół, fanów. Szef Atlantic Records - Ahmet Ertegun - z uroczą niefrasobliwością wspomina, jak podpisywał kontrakt z zespołem. Tak naprawdę jednak snuje rozważania nad fenomenem długowieczności Stonesów. A nieco dalej muzykolog Rob Bowman na poważnie analizuje kompozytorskie osiągnięcia grupy. Są też między innymi teksty fotografa zespołu Davida Baleya, słynnego organizatora koncertów, i producenta Giorgio Gomelsky'ego, doradcy finansowego grupy Ruperta Lowensteina, oraz wokalistki Sheryl Crow. Każdy dodaje jakiś drobny element do układanki, jaką jest historia The Rolling Stones. Mnożą się anegdoty, pojawiają się coraz to nowe punkty widzenia. Czasem bardzo różne, ale zawsze prowadzące zasadniczo do jednego wniosku - rozmawiamy o zespole wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju. Oczywiście sami Stonesi doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego czasami dość wyraźnie kreują swój mit. I nie zawsze opowiadają wszystko do końca. O pamiętnym aresztowaniu w Redlands w 1967 roku, po którym Mickowi i Keithowi groziło więzienie za posiadanie narkotyków, mówią sporo. O tajemniczej śmierci gitarzysty Briana Jonesa w 1969 roku już jakby trochę mniej. Ale nie ma co narzekać. - Z biegiem lat ludzie zwykle oczyszczają swoje opowieści. Więc po pewnym czasie sam nie wiesz, czy są one prawdziwe, czy nie - podsumowuje Jagger pod koniec książki. - Historia muzyki jest fascynująca - mówi wcześniej Richards. - Im więcej się dowiadujesz, tym mniej wiesz. Z historią The Rolling Stones jest tak samo. Źródło: Gazeta.pl
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 348 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|







7.02.2009 Warszawa
Alternative, Industrial, Experimental - to najczęściej pojawiające się określenia opisujące muzykę wrocławskiego zespołu Co.In. Zespół wydał właśnie na wpół chałupniczą metodą płytę pod tytułem "Plan B". Płytę, którą można swobodnie określić mianem płyty nowoczesnej, pomysłowej i świetnie wyprodukowanej. I dzięki temu właśnie zespół ten znalazł u nas swoje miejsce w dziale "Zespół Tygodnia" 


