| Festiwal Roskilde: Klaszcz na tak! |
|
|
| 01.07.2006. | |
![]() Axl Rose (Guns N'Roses) Oficjalne otwarcie festiwalu nastąpiło w czwartek, 29 czerwca, po godzinie 17. Zanim na scenie pojawili się Chris Urbanowicz i reszta muzyków Editors, zgromadzeni usłyszeli przemowę otwierającą Roskilde 2006. Jeden z organizatorów pochwalił się rekordową frekwencją (przyjechało o 15 tysięcy osób więcej niż w zeszłym roku), poprosił o wyrozumiałość dla - jak to określił - "rozpychających się fanów" i zaapelował o picie sporej ilości płynów ("W tym roku będzie naprawdę gorąco"). Poza tym przypomniano, że Roskilde to nie tylko muzyka - w tym roku festiwal przypomina o wciąż istniejącym, niechlubnym procederze niewolnictwa. Część zysków z imprezy przekazana zostanie organizacjom walczącym z tym właśnie przestępstwem.
![]() Editors Poza tym bardzo zawiódł mnie wokalista zespołu Tom Smith, którego sceniczne zachowanie nie miało ani krzty oryginalności. Facet raz był świętej pamięci Ianem Curtisem z Joy Division, by po chwili "stać się" Chrisem Martinem z Coldplay. Wyglądało to dosyć żenująco. Dodajmy, ze Editors wspomogli się klasykiem "Road to Nowhere" z repertuaru Talking Heads. Do pionierów amerykańskiej nowej fali przełomu lat 70. i 80. porównywani są z kolei Clap Your Hands Say Yeah, którzy zagrali w tym samym namiocie "Odeon" kilka godzin później. Jakże diametralnie inny był to koncert! Zespół ma na koncie także tylko jeden album zatytułowany po prostu "Clap Your Hands Say Yeah", co nie przeszkodziło przepełnionemu "Odeonowi" śpiewać z wokalistą Alekiem Ounsworthem tekst dosłownie każdej piosenki. ![]() Clap Your Hands Say Yeah Dodajmy, że grupa wyrwała się festiwalowej tradycji i nie będąc gwiazdą zagrała bis. Organizatorzy po prostu byli "bezradni" wobec entuzjastycznej reakcji publiczności... ![]() dEUS Rozbudowane kompozycje zmieniają klimat i formę jak w kalejdoskopie. Po spokojnych, lirycznych momentach następowały ataki gitarowego szaleństwa. Punktem kulminacyjnym występu Belgów był otwierający ich ostatnią płytę "Pocket Revolution" blisko ośmiominutowy, nastrojowy i rozwijający się "Bad Timing". Po wysłuchaniu tej kompozycji wiedziałem już, że właśnie kończy się najlepszy koncert pierwszego dnia festiwalu. ![]() Axl Rose (Guns N'Roses) Rozumiem, że minęło już kilkanaście lat od czasów największych sukcesów "Gunsów" i wokalista najlepszy okres ma już za sobą. Nie rozumiem jednak, dlaczego będąc w tak kiepskiej formie głosowej, postanowił wyruszyć w trasę koncertową... Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. Irytujący był także fakt ciągłego znikania Rose'a ze sceny. Wokalista tłumaczył to potrzebą zakładania maski tlenowej - czyżby zamieniał się w Michaela Jacksona? Tak czy inaczej instrumentaliści towarzyszący Axlowi zmuszeni byli do kilkuminutowych, nieudanych, popisów instrumentalnych, w czasie których Axl aplikował sobie za kulisami tlen. ![]() Sigur Ros Zespół zaprezentował wszystko, za co się go kocha lub... nie lubi. Czyli pełne patosu, podniosłe kompozycje, "kobiece" wokalizy prezentowane przez wokalistę i piękne, pełne smutku melodie. Całość wieńczyły wyświetlane na telebimie obrazy, które uzupełniały dźwięk generowany przez Islandczyków. Po koncercie Sigur Ros, który został fantastycznie przyjęty przez publiczność, udałem się na moment do namiotu tanecznego. Moją uwagę przykul fakt, ze tańczący w nim ludzie nie słuchali muzyki. Było to bardzo złudne - każda osoba wyposażona była w słuchawki, w których słychać było największe taneczne przeboje z lat 80. Wyglądało to jak wielki happening i zabawa była przednia. Zwłaszcza, gdy w słuchawkach poleciały pierwsze takty nieśmiertelnego "Thrillera" Michaela Jacksona. Drugi dzień festiwalu zapowiada się jeszcze bardziej interesująco. Na głównej scenie zagrają między innymi Morrissey i Bob Dylan, fanów hip hopu zainteresują pewnie koncerty The Streets i Matisyahu, a taneczne szaleństwo zapewnią Scissor Sisters i Happy Mondays. Zobacz galerię zdjęć z pierwszego dnia festiwalu w Roskilde. Źródło: Interia.pl
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 309 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|












7.02.2009 Warszawa
Alternative, Industrial, Experimental - to najczęściej pojawiające się określenia opisujące muzykę wrocławskiego zespołu Co.In. Zespół wydał właśnie na wpół chałupniczą metodą płytę pod tytułem "Plan B". Płytę, którą można swobodnie określić mianem płyty nowoczesnej, pomysłowej i świetnie wyprodukowanej. I dzięki temu właśnie zespół ten znalazł u nas swoje miejsce w dziale "Zespół Tygodnia" 


