| Gwiazdy otwierają Open'era |
|
|
| 05.07.2008. | |
|
Od samego rana pogoda w Gdyni była zmienna. To ostro grzało słońce, to kropił drobny deszcz. Na wieczór jednak całkowicie się rozpogodziło i pierwsze koncerty rozpoczęły się w pełnym słońcu. Festiwal zapoczątkowały występy zespołów na Scenie Młodych Talentów. Jednak na dobre energetycznym koncertem zainicjował festiwal zespół L.Stadt. Później publiczność podzieliła się głównie na dwie sceny. Koncerty na scenie głównej rozpoczęły w mocnym stylu Muchy. Natomiast na Scenie Namiotowej świetny koncert dał zespół Mitch & Mitch Big Band. Muzycy złapali doskonały kontakt z publicznością, bawiąc nie tylko muzyką, w której ostre gitarowe riffy przeplatały się z rytmicznymi dźwiękami sekcji dętej, ale także zabawnymi popisami, takimi jak: przeróbki hitów festiwalu włoskiego San Remo, naśladowaniem sposobu prowadzenia koncertu przez Jamesa Hetfielda, czy inicjując solówki grane jednym palcem kolejno przez każdego z członków zespołu. Dało się jednak odczuć, że Mitch & Mitch Big Band jest zespołem głównie koncertowym. Podobnie jak Devotchka występująca na Scenie World. Z oceną koncertu tego drugiego zespołu jest w ogóle problem. Występ zaczął się z 20 minutowym opóźnieniem, do tego co jakiś czas pojawiały się drobne problemy ze sprzętem. Malkontenci narzekali, że nie przyjechał Beirut, którego zastąpiła właśnie Devotchka. Jednak koncert z ciekawą oprawą wizualną (na telebimie nad sceną na żywo prezentowany był występ muzyków) mógł się podobać. Editors wystąpili punktualnie, a ich pojawieniu się na scenie towarzyszyły fanatyczne wręcz piski fanów, które towarzyszyły muzykom przez pierwsze 30 minut koncertu i to bez względu czy akurat Tom Smith wyżywał się na swojej gitarze, czy grał spokojnie na klawiszach. Tych spokojnych kawałków było chyba jednak zbyt dużo, po połowie koncertu emocje wyraźnie opadły, a część publiczności w pośpiechu ruszyła w stronę Sceny Namiotowej by zdążyć pobawić się na wielkim przeboju "Men's Needs " zespołu The Cribs. Tym sposobem namiot pękał w szwach, a Anglicy dali mocno energetyczny koncert angażując do zabawy większość publiczności. Podobnie było gdy na Scenie Namiotowej występował Fischerspooner. Publiczności było tak dużo, że część bawiła się poza obrębem namiotu jedynie w takt muzyki, nie widząc artysty. A szkoda, ponieważ Fischerspooner przygotował barwne, wręcz parateatralne show. Ze względu na fakt, iż kilka koncertów odbywało się w tym samym czasie, dotarłem dopiero na koniec występu grupy The Raconteurs. Jednak po zachowaniu bawiącej się publiczności łatwo można było wywnioskować, że Jacka White wraz z zespołem dali popisowy koncert. Podobnie było z Roisin Murphy. Artystka została fantastycznie przywitana w Gdyni. Sama z resztą przyznała, że dobrze czuje się na koncertach w Polsce, wspominając przy tym swój pierwszy koncert w Sopocie. A później pokazała, że po kontuzji, której nabawiła się podczas jednego z koncertów w Moskwie nie ma już śladu. Artystka w swoim stylu tańczyła na scenie wykonując większość piosenek z jej ostatniej płyty "Owerpowered". Jak nie trudno się domyśleć, koncert okazał się wielkim sukcesem byłej wokalistki Moloko i zakończył obfitujący w emocje pierwszy dzień festiwalu. W drugim kolejna ich dawka i kolejne gwiazdy. W sobotę wystąpią między innymi: Erykah Badu, Interpol i Jay-Z. Aleksander Mika, Gdynia Źródło: Interia.pl
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 127 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






Występ gwiazd organizatorzy zazwyczaj planują na koniec festiwalu. Jednak ze względu na ich ilość na tegorocznym Open'er Festiwal, gwiazdy pojawiły się już pierwszego dnia. Koncerty Editors, The Reconteurs i Roisin Murphy mamy już za sobą.
Tegoroczna trasa będzie miała charakter szczególny, a mianowicie będzie trasą jubileuszową z okazji 20-lecia istnienia zespołu!! Tym samym postanowiono połączyć doroczną trasę AGT z owym wydarzeniem. Będzie to nie lada gratka dla miłośników grupy Closterkeller!
W Upside Down zawsze najważniejsza była, jest i będzie muzyka. Jesteśmy z Bydgoszczy i lubimy się nieźle spocić na koncercie. Nie zajmujemy się zmienianiem świata na lepsze!!! Sami podejmujemy wszelkie decyzje dotyczące zespołu, ale nie określamy się jako kapela niezależna, ponieważ w dzisiejszym świecie to słowo to abstrakcja. W życiu prywatnym jesteśmy zwykłymi
konsumentami, pracującymi dla wstrętnych kapitalistów, aby mieć kasę na życie i granie, i niczym nie różnią się od milionów młodych ludzi przemierzających codziennie nasze ulice.


