| Kazik u Króla Jaszczura |
|
|
| 27.06.2008. | |
|
W najbliższą środę do Salonu Literacko-Muzycznego w klubie Pod Jaszczurami zawita Kazik Staszewski ze swoją książką "Niepiosenki" - zbiorem felietonów. Początek imprezy o godzinie 19. Wstęp wolny. Saloon Literacko-Muzyczny odbywa się od początku 2007 roku w Klubie Pod Jaszczurami w Krakowie. Pomysłodawcą jest Bartek Borowicz, organizatorem i producentem Grzegorz Kopeć. Podczas Salonu gospodarze, zaproszeni goście i zgromadzeni czytelnicy rozmawiają o książkach związanych z muzyką. Na warsztat brane są biografie, wywiady, wspomnienia. Do tej pory w Salonie spotkano się przy okazji omówień książek ,.in. o Marku Grechucie, Johnie Lennonie, Bobie Marleyu, Tomie Waitsie oraz zespołach U2, Joy Division, The Clash. Pierwsze felietony Kazika zaczęto drukować w miesięczniku muzycznym „Tylko Rock”. Potem Staszewskiego można było czytać m. in. w „DVD Kino Domowe”, „Machinie”, dodatku telewizyjnym do „Gazety Wyborczej”, krótko w dziale sportowym „Dziennika”, a ostatnio ponownie w „Machinie”. W książce „Niepiosenki” przedrukowano około 240 tekstów, które zmieściły się na ponad 650 stronach. „Niepiosenki” to debiutancka książka Wydawnictwa KosmosKosmos prowadzonego przez starszego syna Kazika Staszewskiego - ... Kazika Staszewskiego. Wydano ją zarówno w miękkiej (39,90 zł), jak i twardej oprawie (49,90 zł). A oto, co Kazik mówi o historii pisania felietonów: - Czym jest dla ciebie felieton? Pozwala reagować szybciej i w bardziej konkretnej formie. Piosenka to w pewnym sensie forma poetycka, w której nie pisze się o niektórych rzeczach w dosłowny sposób. Poza tym felieton jest czystą prozą i namówiony postanowiłem spróbować. - Kto cię namówił? Pierwsza była propozycja Wiesława Królikowskiego z „Tylko Rocka”. Przez długi czas nie chciałem się zgodzić, ale w końcu doszliśmy do porozumienia, że mogę pisać nieregularnie i na tematy, które mi pasują. Objętość też nie była surowo egzekwowana. - Dlaczego się wzbraniałeś? Przez długi czas nie wiedziałem się w tej roli... - Jednak przez 15 lat chyba polubiłeś to, bo napisałeś kilka setek felietonów… Polubiłem, choć nie stał się moim pierwszoplanowym zajęciem. Właściwie cały czas uważałem, aby w tym samym czasie nie pisać do więcej niż jednej gazety. Jak pisałem do „Tylko Rocka” to każdej innej odmawiałem, jak pisałem do „DVD Kino domowe” sytuacja była analogiczna. - Co daje ci pisanie felietonów? Dopinguje mnie do systematycznej pracy. - ??? Jako artysta piszący teksty piosenek, od skończenia edukacji nie byłem zobligowany do takiej pracy, a felietony, w takim moim sporym rozczochraniu organizacyjnym, trochę mnie porządkowały. - Czy tematy felietonów miały później wpływ na teksty twoich piosenek? Nie wydaje mi się. Wszystko szło torem rozdzielnym i nie przypominam sobie, aby felietony były jakimś powodem do powstania tej czy innej piosenki. Widziałbym tu drogę odwrotną – piosenki dotyczące - na przykład - mojego spojrzenia na religię czy przemijania czasu, były potem brane na warsztat i bardziej szczegółowo rozkręcane na czynniki pierwsze właśnie w tych formach prozatorskich. - Dlaczego zdecydowałeś się na opublikowanie felietonów w książce „Niepiosenki”? Takim impulsem była awaria komputera sprzed paru lat, która groziła zaginięciem wszystkiego w czeluściach twardego dysku. Ułożone są w miarę chronologicznie, z moimi małymi komentarzami, jeżeli to co napisałem parę lat temu jest już zupełnie nieaktualne, albo poglądy mi się zmieniły o sto osiemdziesiąt stopni. Chciałem po prostu zostawić to potomnym, o ile to jakiegokolwiek potomnego będzie interesowało (śmiech). - Pewnie do większości później nie wracałeś. Jak po latach się je czytało? Niektóre są niezwykle naiwne, śmiałem się podczas czytania. Oczywiście nie wypieram się ich w żaden sposób - są moje. Pisał je jednak człowiek o wiele młodszy, który o świecie wiedział mniej. Jeszcze czekało go wiele doświadczeń mających ukształtować jego świadomość na modłę taką, jaką posiadam dzisiaj. Choć czasami te zmiany poglądów przebiegały bardzo szybko. - Przykład proszę? Napisałem felieton, gdzie wyśmiałem ideę przyznania nam Mistrzostw Europy w piłce nożnej. A gdy przyznano, to zmieniłem opcję o sto osiemdziesiąt stopni i połączyłem się z prądem ogólnej euforii… Wiesz, duża jest grupa takich odcinków wspominkowych. Lubię przypominać sobie różne, które w moich piosenkach są zupełnie nieobecne. Na przykład o świetlicy ośrodka wczasowego, do którego jeździłem w dzieciństwie. Byłem tam obserwatorem Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 1976 roku. Oglądanie z całą grupą wczasowiczów stało się dla 13-letniego dzieciaka dosyć mocnym przeżyciem. I takie wspominkowe historie stanowią taki kwiatuszek na kożuchu w tej felietonowej masie. - Kiedyś mówiłeś mi o innych planach pisarskich. Czy to początek jakieś serii? Mam nadzieję, że początek. „Niepiosenki” czyli zbiór felietonów jest formą najprostszą, ale od czegoś trzeba zacząć. Właściwie od wielu lat mam rozgrzebane trzy premierowe rzeczy i chciałbym w dalszej lub bliższej przyszłości je skończyć. Pierwsza jest powieścią będąca swobodnym przelewaniem strumienia świadomości. Ta idzie powoli, mam napisane trzy rozdziały, ale na razie jest rano i mój bohater się włóczy. Pozostałe rzeczy są bardziej konkretne – wywiady wymyślone, czyli przeprowadzone przeze mnie lub osobę do mnie podobną z ludźmi nieistniejącymi i alfabet Kazika. - Wydawnictwo prowadzi twój starszy syn Kazik. Czyżby początek jakiegoś interesu rodzinnego? Kazik miotał się w niemożności podjęcia jakiegoś interesującego zajęcia. Ksiązki zawsze pochłaniał pasjami, a do tego jest kolekcjonerem, niemal bibliofilem. Dlatego stwierdziłem, że jeśli ma spróbować, to niech to zrobi na głębokiej wodzie. Mam nadzieję, że mu się uda. Rozmawiał Leszek Gnoiński Źródło: www.cgm.pl
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 95 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






W krakowskim klubie odbędzie się spotkanie Staszewskiego z czytelnikami książki "Niepiosenki".
Tegoroczna trasa będzie miała charakter szczególny, a mianowicie będzie trasą jubileuszową z okazji 20-lecia istnienia zespołu!! Tym samym postanowiono połączyć doroczną trasę AGT z owym wydarzeniem. Będzie to nie lada gratka dla miłośników grupy Closterkeller!
W Upside Down zawsze najważniejsza była, jest i będzie muzyka. Jesteśmy z Bydgoszczy i lubimy się nieźle spocić na koncercie. Nie zajmujemy się zmienianiem świata na lepsze!!! Sami podejmujemy wszelkie decyzje dotyczące zespołu, ale nie określamy się jako kapela niezależna, ponieważ w dzisiejszym świecie to słowo to abstrakcja. W życiu prywatnym jesteśmy zwykłymi
konsumentami, pracującymi dla wstrętnych kapitalistów, aby mieć kasę na życie i granie, i niczym nie różnią się od milionów młodych ludzi przemierzających codziennie nasze ulice.


