| Metallica idzie na wojnę |
|
|
| 03.09.2008. | |
|
"The Day That Never Comes" to pierwszy singel z oczekiwanej płyty "Death Magnetic" (premiera 12 września). Po raz pierwszy na żywo usłyszeli go fani na Leeds Festival 22 sierpnia. Zgodnie z metallikową tradycją ballada na ich płytach jest czwartym utworem w kolejności. Tak samo jest z "The Day That Never Comes". Zdaniem niektórych krytyków utwór przywołuje echa słynnego numeru "One" z płyty "...And Justice For All" (1988). Podobieństwa pojawiają się także w teledysku - w "One" wykorzystano fragmenty filmu "Johnny Got His Gun" opowiadającym o rannym żołnierzu z I wojny światowej. W klipie do "The Day That Never Comes" także pojawiają się żołnierze, a realia przypominają trwające konflikty w Afganistanie czy Iraku. Muzycy Metalliki jednak odżegnują się od wojennych interpretacji klipu, tłumacząc, że utwór opowiada o wybaczaniu. James Hetfield tłumaczył, że pomiędzy tekstem, a towarzyszącym mu obrazkiem są spore różnice, gdyż "każdy może je [słowa] interpretować po swojemu". "Dla nas, ludzie są ludźmi - powinniście mieć swoje zdanie" - mówi frontman Metalliki. Trwający ok. 8 minut teledysk nakręcił duński reżyser Thomas Vinterberg, rodak perkusisty Larsa Ulricha. Vinterberg znany jest jako współtwórca (obok Larsa von Triera) słynnego filmowego manifestu Dogma 95. W dorobku ma m.in. nagrodzony w Cannes film "Festen". Klip do "The Day That Never Comes" został nakręcony 31 lipca na pustyni w pobliżu Los Angeles. Źródło: Interia.pl
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 241 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
|
| Zmieniony ( 03.09.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






Za nami już światowa premiera nowego teledysku Metalliki (wtorek, 2 września). Obrazek do utworu "The Day That Never Comes" możecie oglądać poniżej.
Tegoroczna trasa będzie miała charakter szczególny, a mianowicie będzie trasą jubileuszową z okazji 20-lecia istnienia zespołu!! Tym samym postanowiono połączyć doroczną trasę AGT z owym wydarzeniem. Będzie to nie lada gratka dla miłośników grupy Closterkeller!
W Upside Down zawsze najważniejsza była, jest i będzie muzyka. Jesteśmy z Bydgoszczy i lubimy się nieźle spocić na koncercie. Nie zajmujemy się zmienianiem świata na lepsze!!! Sami podejmujemy wszelkie decyzje dotyczące zespołu, ale nie określamy się jako kapela niezależna, ponieważ w dzisiejszym świecie to słowo to abstrakcja. W życiu prywatnym jesteśmy zwykłymi
konsumentami, pracującymi dla wstrętnych kapitalistów, aby mieć kasę na życie i granie, i niczym nie różnią się od milionów młodych ludzi przemierzających codziennie nasze ulice.


