| CALIBAN - "The Undying Darkness" |
|
|
|
| Wpisał: Goldmoon | |
| 21.05.2006. | |
![]() CALIBAN - 'The Undying Darkness' To już trzeci fonograficzny wypust metalcore’owej ekipy z Niemiec, a drugi po "Opposite From Within" wydany pod skrzydłami potężnej wytwórni Roadrunner. Muzyka kwintetu powinna przypaść do gustu miłośnikom takich kapel, jak Killwitch Engage i Soilwork. I jest to zarazem jej największa zaleta, jak i wada. Już słyszę głosy, że to wszystko gdzieś już było. Ano było, i nikt tu nikogo nie ściemnia, że mamy do czynienia z odkryciem roku. Patent na granie Caliban ma dość przejrzysty – chłopaki stawiają na moc i ostry pęd do przodu. Wyciskają z sobie siódme poty, a z głośników wydobywa się solidna mikstura ostrych zwrotek i melodyjnych refrenów ("I Rape Myself", "It's Our Burden To Bleed", "My Fiction Beauty", "No More 2nd Chances"). Mimo że prawie każdy utwór zbudowany jest według takiego schematu, nie brak tu przyjemnych dla ucha urozmaiceń. A to słyszymy prolog, za który robią fortepian i wiolonczela, a to co chwilę zaskakują nas zmiany tempa ("Together Alone", "I Refuse To Keep On Living..."). Agresja w tym jest, owszem, tyle że kontrolowana, przez co „The Undying Darkness” raczej nie zadowoli metalcore’owych ortodoksów. Bo jeśli znajdziemy w tym "kanibalizm", to z miłą obsługą, sztućcami i białymi serwetkami... Na dokładkę Caliban przygotował dwa wcale smakowite kąski. W thrasującym "Moment Of Clarity" wokalnie udziela się Mille Petrozza z Kreatora, a "Army Of Me" to nic innego jak cover... Bjork. Ten kwintet ani nie niczego nie wymyślił, ani nawet nie odświeżył stylu. Dlatego trudno przewidzieć, jak potoczą się jego dalsze losy. Na razie jest nieźle, ale praktyka uczy, że nieźle to czasem za mało, gdy chce się zawojować szczyty. Lista utworów: Źródło: www.cgm.pl |
|
| Zmieniony ( 08.06.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









