| LSD Project - 'Out Of The Box' |
|
|
|
| Wpisał: Goldmoon | |
| 23.04.2008. | |
|
Już pierwszy odsłuch "Out Of The Box" spowodował, że w jakiś sposób nawet ucieszyłem się z tego, że Jacek rozstał się z Riverside po nagraniu pierwszej płyty. Muzyka LSD Project jest bowiem na tyle odmienna od progresywno - rockowych kanonów, że trudno byłoby ją wpasować w nurt, w którym realizuje się zespół. Oczywiście sporo elementów art rocka można tu zauważyć, trudno było spodziewać się, że współautor "Out Of Myself" pójdzie w zupełnie innym kierunku. Ale w tym wypadku jest to tylko punkt wyjściowy do poszukiwań w rejonach bardziej elektronicznych, nowoczesnych. Słychać tu np. echa Archive (utwór tytułowy), jest coś z Depeche Mode, czy nawet jakieś ślady ulverowych poszukiwać Trickstera G. Trochę trip-hopu, inteligentnego popu, ambientu... Doprawdy trudno jednoznacznie określić kierunek, w jakim podąża ten projekt, ale każda z tych ścieżek wydaje się równie interesująca. Jacek jest klawiszowcem, dysponującym własnym studiem nagraniowym, stąd na płycie LSD Project dominują elektroniczne brzmienia - zarówno "kosmiczne" syntezatory, jak i niepokojące dźwiękowe plamy, elementy kojarzące się nawet z muzyką dark wave. Do tego dochodzi połączenie elektronicznej rytmiki z żywą sekcją (oprócz Tomka Lewandowskiego gra tu także muzyk sesyjny - Piotr Pniak, znany z zespołów Proletaryat i Virgin). Efekt jest tak wielopłaszczyznowy i bogaty, że płyta wymaga naprawdę wielu odsłuchów (najlepiej na słuchawkach), zanim przestanie zaskakiwać kolejnymi smaczkami i ornamentami. Mnie zaskakuje nadal. Na koniec jeszcze słowo o wokalach - Dawid Karpiuk nie jest na szczęście typowym progresywno rockowym śpiewakiem. W jego partiach znalazło się miejsce na mnóstwo emocji, od spokoju po gniew i rozpacz. Chwilami także wskaźnik patosu delikatnie zbliża się do czerwonej lampki, ale jest to patos zamierzony i kontrolowany - kolejny środek wyrazu w bogatej palecie. Element składowy taki, jak bogata ornamentyka muzyki czy... zamykający płytę utwór "Not OK", znany już dobrze fanom Riverside, ewidentny przytyk pod adresem byłych kolegów z zespołu. "Out Of The Box" to płyta poszukująca, oryginalna i świeża. Cały czas zastanawiam się, czy nie za mało "koncepcyjna" - jest to jednak raczej zbiór utworów niż monolit - ale może na siłę szukam skazy na tym bardzo dobrym albumie. Autor: Adam "kalisz" Kaliszewski
|
|
| Zmieniony ( 23.04.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








