Aktualnie gramy

  Na antenie: Steve Lukather - Ever Changing Times
"Gunsi" naprawdę wracają!

Axl Rose - koniec przekładania premiery 'Chinese Democracy'
Axl Rose - koniec przekładania premiery 'Chinese Democracy'
Znamy ostateczną datę premiery albumu "Chinese Democracy" legendarnego zespołu Guns N'Roses - płyta ukaże się 23 listopada 2008 roku.

Przypomnijmy, że jest to bodaj najdłużej oczekiwany album na światowym rynku muzycznym - pierwsze nagrania miały miejsce w 1994 roku!

Axl Rose, lider grupy, nie byłby jednak sobą, gdyby znowu nie namieszał - 23 listopada to niedziela.

 
Paul Newman nie żyje

Paul Newman
Paul Newman
Amerykański aktor i reżyser Paul Newman zmarł w wieku 83 lat po walce z rakiem. O śmierci legendy kina poinformowała w sobotę rzeczniczka Newmana.

Marni Tomljanovic, rzeczniczka gwiazdora kina powiedziała, że Newman zmarł w piątek, 26 września na raka w swoim domu na farmie nieopodal Westport, w stanie Connecticut, w otoczeniu członków najbliższej rodziny i przyjaciół. W 2008 sierpniu brytyjski dziennik "Daily Mail" informował, że aktor, u którego wykryto raka płuc, ma przed sobą kilka tygodni życia. Podobno po chemioterapii opuścił klinikę na własne życzenie, mówiąc, że pragnie umrzeć w domu. Z powodu choroby musiał zrezygnować z reżyserowania filmu "Of Mice And Men", którego produkcja miała ruszyć jesienią.

 
Nick Cave & The Bad Seeds - 'Dig, Lazarus, Dig!!!' Drukuj Email
05.03.2008.

Czternasta już płyta w dorobku Nicka Cave'a i grupy Bad Seeds to kilkadziesiąt minut zaskakująco klasycznej i przewrotnej zarazem muzyki rockowej

Niecałe 11 lat temu Nick Cave i jego Bad Seeds zawitali do Polski po raz pierwszy. Zagrali dwa koncerty w Sali Kongresowej. Zespół promował wtedy album "The Boatman's Call", ale Cave'a opromieniał wciąż sukces nagranego w roku 1996 "Murder Ballads" z przebojem "Where The Wild Roses Grow", który z legendy muzyki alternatywnej zamienił go w gwiazdę MTV. To ta piosenka - w oryginale śpiewana przez Nicka w duecie z Kylie Minogue - przyciągnęła do Kongresowej sporą część widzów, tak naprawdę nieznających za bardzo jego wcześniejszych dokonań. Na koncercie Cave zaśpiewał ją z Bliksą Bargeldem - wówczas jednym z głównych filarów Bad Seeds, dziś już poza zespołem. Śmiertelnie poważny Nick fantastycznie kontrastował z wcielającym się w rolę Kylie i nieustannie szarżującym w swoich fragmentach tekstu Bargeldem. Ta wersja - w finale obaj panowie padli sobie w ramiona - była absolutnie zaskakująca i pokazała polskiej publiczności zupełnie nowego Cave'a - przewrotnego, dowcipnego, autoironicznego.

Warto pamiętać o tamtym koncercie sprzed 11 lat, gdy słucha się "Dig, Lazarus, Dig!!!". Przyzwyczailiśmy się w Cavie widzieć przede wszystkim mistrza nastroju, piewcę szaleństwa, zafascynowanego klasycznym bluesem i Biblią penetratora najbardziej mrocznych zakątków ludzkiej duszy. Nick jednak nigdy - no może poza płytami zespołu The Birthday Party, które nagrywał na początku lat 80. - nie był tak jednoznacznie jednowymiarowy. Dystans, ironia, nawet humor - to wszystko można znaleźć nawet w jego najbardziej niepokojących, brutalnych tekstach. Bardzo dobitnie przypomniał o tym w ubiegłym roku, nagrywając z kilkoma kumplami z The Bad Seeds płytę pod szyldem Grinderman. Powstał album nieomal garażowy, pełen pasji i rockowego hałasu. Ale jednocześnie bardzo przewrotny.

"Dig, Lazarus, Dig!!!" to pozycja z tej samej bajki. Co prawda nie aż tak garażowa jak Grinderman, ale też mocno osadzona w tradycyjnym rocku, bluesie czy country. Wszystkie te fascynacje były u Cave'a zawsze. Tyle że na "Dig, Lazarus, Dig!!!" zostały one nieoczekiwanie ugładzone. Zagorzały fan mrocznego, szalejącego Cave'a, słuchając tego albumu, może poczuć się skonfundowany. Przywołujący na myśl klasyczne rockowe granie z lat 60. otwierający album utwór tytułowy, garażowy "Today's Lesson" czy nieomal glamrockowy "Albert Goes West" jeszcze jakoś ujdą. Chociaż i one zadziwiają nieoczekiwanie przystępną - jak na Cave'a - formą, która czyni z nich nieomal idealne radiowe przeboje. Ale co zrobić z pozycjami w rodzaju "Moonland" czy "Hold On To Yourself"? Cave bywał już wiele razy nastrojowy, wyciszony, wręcz liryczny. Ale tak eleganckich, wyprasowanych z wszelkich kantów piosenek nie napisał do tej pory zbyt wiele.

To Nick wyluzowany, prześmiewczy, autoironiczny. "Dig, Lazarus, Dig!!!" to swoista gra ze słuchaczem. - Gdzie tu pastisz, a gdzie zupełnie poważne granie, musicie sobie odpowiedzieć sami - zdaje się mówić swoim fanom Cave.

W każdym razie trudno się np. nie uśmiechnąć, gdy Nick razem ze swoim zespołem niczym rasowy rockowy macho kusi i uwodzi w "Lie Down Here (And Be My Girl)", aby za chwilę w kończącym płytę "More News From Nowhere" wyznać, że dziewczyna "ma to gdzieś, bo słyszała już podobne bzdety wcześniej".

Słucham tej płyty i za każdym kolejnym przesłuchaniem jestem coraz bardziej pewien, że Nick z bardzo dużą przyjemnością wodzi nas na niej za nos. Ale robi to z ogromną klasą i w naprawdę świetnym stylu.

Autor: Robert Sankowski
Źródło: Gazeta Wyborcza

Komentarze (0)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza

Napisz Komentarz

mniejsze | większe okno
security image
Ponizej Wpisz Kod bezpieczenstwa

busy
Zmieniony ( 05.03.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »