| Pustki - 'DO MI NO' |
|
|
| 29.08.2006. | |
![]() Pustki - 'DO MI NO' Niezależny pop-rock w wykonaniu polskiego zespołu? Singiel w radiowej Trójce? Te dwa hasła zagrały na mojej naiwności (skąd się ona jeszcze bierze wobec polskich muzyków?) i dosłownie rzuciłem się na płytę zespołu Pustki pt. „Do Mi No”. Co odnalazłem? Odrobinę niebanalnego grania, szczyptę dobrych tekstów i garść rozczarowania. Płyta „Do Mi No” jest zwyczajnie przeciętna. Namiętnie promowane przez Trójkę kawałki „Słabość chwilowa” czy „Telefon do przyjaciela” wskazują na zmianę w stylu gry zespołu. Niegdyś eksperymentalny, czasem wręcz minimalistyczny, teraz głośny, dynamiczny i chwytny. Ten ostatni epitet jest w gruncie rzeczy najbardziej zgodny z prawdą... melodie ciężko wychodzą z głowy, ale wystarczy, odrobina cierpliwości i ten boski devolay zamieni się w kotlet schabowy. Każdy kolejny utwór wskazuje na oscylację sinusoidy między 0 a 1 i ciężko odnaleźć coś naprawdę ujmującego. A czy warto czegoś takiego w ogóle szukać w wyziewach zestresowanego, oszukanego i cierpiącego pokolenia, jakie zaprezentowały Pustki na swojej nowej płycie? Kiedy mają już przepis na kawałek doskonały, muszą go czymś zepsuć, jak ktoś, kto odnajduje w pozornej prostocie coś odpychającego: za długie zwrotki w „Słabość chwilowa”, tandetny tekst w „Telefon do przyjaciela”, brak pomysłu przykryty pełnym chwilowego artyzmu tytułem w „Tonie wszystko”. „Nie mogę wytrzymać, kiedy męczysz mnie!” – ten fragment idealnie podsumowuje moje doświadczenia z „Do Mi No”, tak usilnie promowanej przez Trójkę, tak cudownie maskującej wszystkie iluzoryczne dokonania większości muzyków naszej ‘niezależnej sceny’. Oprócz generalnego „och” i „ach” oznaczającego duże zainteresowanie nowym krążkiem, na temat tej płyty zbyt wiele pozytywnych opinii wyrazić nie można... dlatego (osłaniając się jedną ręką przed rozmaitymi przedmiotami jakie polecą w moją stronę), dopiszę: na albumie znajdziemy... pustki, a kolejne poczynania zespołu, patrząc na dyskografię, przypominają wprawione w ruch domino. Jeśli to również są zabiegi artystyczne, to niestety bardzo, bardzo kiepskie. Podsumowując protekcjonalnym tonem radiowej ‘trójeczki’: bardzo dobrze: dwójka plus. I siadać. Autor: Grzegorz Marcjan
Set as favorite
Bookmark
Email This
Odsłon: 594 Komentarze (0)Napisz Komentarz |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

Wrocławianom nie trzeba specjalnie przedstawiać Leszka Cichońskiego i jego zespół. Polski gitarzysta bluesowy, kompozytor i aranżer. Wykładowca warsztatów muzycznych w Bolesławcu, Brodnicy i Zakrzewie. Organizator Thanks Jimi Festival i Gitarowego Rekordu Guinnessa we Wrocławiu. Autor kursów do nauki gry na gitarze "Blues – Rock Guitar Workshop" i "Gitarowe ABC".





Tegoroczna trasa będzie miała charakter szczególny, a mianowicie będzie trasą jubileuszową z okazji 20-lecia istnienia zespołu!! Tym samym postanowiono połączyć doroczną trasę AGT z owym wydarzeniem. Będzie to nie lada gratka dla miłośników grupy Closterkeller!
W Upside Down zawsze najważniejsza była, jest i będzie muzyka. Jesteśmy z Bydgoszczy i lubimy się nieźle spocić na koncercie. Nie zajmujemy się zmienianiem świata na lepsze!!! Sami podejmujemy wszelkie decyzje dotyczące zespołu, ale nie określamy się jako kapela niezależna, ponieważ w dzisiejszym świecie to słowo to abstrakcja. W życiu prywatnym jesteśmy zwykłymi
konsumentami, pracującymi dla wstrętnych kapitalistów, aby mieć kasę na życie i granie, i niczym nie różnią się od milionów młodych ludzi przemierzających codziennie nasze ulice.


